Strona główna Podróże

Tutaj jesteś

Rejs jachtem dla studenta – tak, stać cię na to

Podróże
Rejs jachtem dla studenta

Tydzień na jachcie w Grecji czy Chorwacji brzmi jak plan na przyszłość, gdy będziesz miał „normalną pracę”? Otóż nie. Nie potrzebujesz swojego jachtu ani licencji sternika. Potrzebujesz paszportu i chęci.

Cała filozofia tych wyjazdów polega na tym, że firma (często polskie biura specjalizujące się w rejsach) kompletuje ekipę – ludzi w podobnym wieku, którzy też nie mają własnego jachtu. Dostajesz kabinę, skipper prowadzi łódź, a waszym jedynym obowiązkiem jest pomagać przy cumowaniu i dzielić się kosztami jedzenia na pokładzie. Reszta to pływanie, skakanie do wody prosto z rufy i wieczorne spacery po portowych miasteczkach.

Ile to faktycznie kosztuje i co jest w cenie?

Nie chodzi o to, by porównać teraz konkretne kwoty, bo te zależą od sezonu czy miejsca żeglugi, ale żeby dać ci punkt odniesienia: tydzień w szczycie sezonu to wydatek porównywalny z wczasami All Inclusive w Turcji z biurem podróży. Poza sezonem (maj, czerwiec, wrzesień) bywa wyraźnie taniej.

W podstawowej cenie dostajesz zazwyczaj:

  • Miejsce na jachcie z pełnym wyposażeniem kuchennym

  • Skippera (prowadzi jacht, zna akwen, podpowiada najlepsze zatoki)

  • Opłaty portowe i paliwo

Czego nie ma w cenie? Jedzenia i napojów. Brzmi drogo? Odwrotnie. Kupujecie wspólnie na lokalnych rynkach – świeże warzywa, ser feta, oliwa, wino. Wychodzi śmiesznie tanio, a jecie lepiej niż w hotelu. Raz dziennie zwykle idziecie do tawerny w porcie – obiad dla całej ekipy w Grecji to koszt porównywalny z pizzą w Polsce.

Jak to wygląda, gdy jedziesz sam?

Czy można jechać solo? Niech odpowiedzią będzie historia jednego z uczestników rejsu. „Miałem dokładnie taką sytuację – znajomi nie mogli, termin się zgadzał, więc zaryzykowałem. Zarezerwowałem kabinę, wpłaciłem zaliczkę i pojechałem. Na lotnisku w Atenach poznałem pierwszą osobę z ekipy (łatwo rozpoznać – plecak, okulary przeciwsłoneczne, lekko zagubiony wyraz twarzy). Na przystani czekało nas jeszcze pięć osób.

Przez pierwsze dwie godziny panowała ta typowa niezręczność – przedstawianie się, pytania „skąd jesteś, co studiujesz”. Ale jeśli przyrządzacie razem śniadanie na rufie o szóstej rano, bo chcecie złapać wiatr przed południowym upałem, lody topnieją szybko. Dziś wiem, że to była świetna decyzja”.

Co faktycznie robisz przez cały tydzień?

Rano budzi cię skipper – albo wypływacie o świcie (najlepszy wiatr), albo spokojnie po śniadaniu. Pływacie kilka godzin, cumujecie w kolejnej zatoce lub porcie. Popołudnie to albo plażowanie, albo eksploracja miasteczka, albo po prostu leżenie na pokładzie z książką. Wieczorem – kolacja, czasem party (kilka jachtów cumuje obok siebie, ludzie przechodzą między łodziami).

Nie ma grafiku animatorów. Nie ma towarzystw z hotelu typu „a teraz idziemy na aqua aerobik”. Robisz to, na co masz ochotę. Chcesz popływać kilometr w otwartym morzu? Skipper rzuca ci kamizelkę i obserwuje z pokładu. Wolisz zostać na łodzi, gdy reszta idzie na trekking? Spoko, masz jacht dla siebie.

Czy potrzebujesz jakichś umiejętności żeglarskich?

Zero. Skipper prowadzi jacht. Ty pomagasz przy cumowaniu (rzucasz linę, przytrzymujesz zderzak), ale nikt nie wymaga od ciebie znajomości węzłów czy nawigacji. Jeśli chcesz się uczyć – skipper chętnie wytłumaczy, jak działa żagiel, dlaczego halsujecie, jak czytać wiatr. Ale jeśli cię to nie interesuje, możesz całą podróż przeleżeć na dziobie i nikt nie będzie miał pretensji.

Jedna rzecz, o której warto wiedzieć: morska choroba to realna sprawa. Nie dotyczy wszystkich, ale jeśli masz tendencje – kup tabletki przeciwwymiotne przed wyjazdem. Sprzedają je w każdej aptece w porcie, ale lepiej mieć je ze sobą na start.

Jak się zorganizować?

Najlepsze miesiące to maj-czerwiec (ciepło, mało ludzi, niższe ceny) i wrzesień (morze jeszcze ciepłe, porty spokojniejsze). Lipiec-sierpień to szczyt sezonu – drożej, więcej jachtów w popularnych zatokach, ale gwarancja pogody.

Kierunek? Dla pierwszego razu polecamy Grecję (Jońskie lub Cyklady) albo Chorwację (Dalmacja). Krótki lot, ciepłe morze, porty blisko siebie (jeśli pogoda się zmieni, szybko znajdziecie schronienie). Bardziej zaawansowani żeglarze lecą na Karaiby czy Tajlandię, ale to już inna półka cenowa.

Co zabrać, żeby nie przepakować?

Plecak, nie walizka. Na jachcie jest mało miejsca, kabina to dwa metry kwadratowe. Pakuj minimalistycznie:

  • Strój kąpielowy (dwa, bo jeden zawsze będzie mokry)

  • Klapki, które można moczyć

  • Jedna para butów do chodzenia po miastach

  • Koszulki, szorty, bluza na wieczór

  • Ręcznik szybkoschnący (hotelowe zajmują pół plecaka)

  • Krem z filtrem – spalisz się szybciej niż myślisz, światło odbija się od wody

Zostawiasz w domu: suszarkę, trzy pary butów, elegancką sukienkę „a nuż będzie okazja”. Nie będzie. To rejs, nie rejs wycieczkowy.

Artykuł powstał przy współpracy z The Boat Trip – organizatorem rejsów.

Redakcja inetsport.pl

Jeśli interesujesz się sportem, to właśnie trafiłeś do dobrego miejsca! Redakcja inetsport.pl to zespół specjalistów w dziedzinie sportu, która dzieli się najważniejszymi informacjami.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?